Foto Inspiracja

Gala z Hanną Lis

Postanowiłam od czasu do czasu skomentować okładki i sesje różnych gazet. Pewnie dzięki tekstom kogoś do siebie przekonam, ale z pewnością pojawi się kilka osób negujących moje wpisy (oczywiście wszystkie komentarze chętnie widziane – na facebooku- co oznaczać będzie, że w ogóle to czytacie:)), bo przecież jesteśmy w Polsce, w której zawsze żyją jacyś haterzy i lubią wyszukiwać coś negatywnego. Ale przejdźmy do rzeczy. Przyjrzałam się dokładnie sesji i okładce najnowszej Gali nr 13 (479). Gala może i nie należy do pism o wysokim poziomie mody, ale okładki robi własne (w przeciwieństwie do niektórych innych pism). Trzeba przyznać, że w tej sprawie może nie jest z nimi najgorzej, jednak często są one zrobione jakby w pośpiechu. A okładka to jednak jeden z ważniejszych elementów mających zadanie przyciągnąć uwagę klienta, a tym samym skłonić go do zakupienia gazety.

Dodam tylko, iż mam świadomość jednak, że nie jest to „Vogue”, który może ponawiać sesje aż Anna Wintour zaakceptuje w końcu któreś zdjęcie na okładkę . Wracając jednak do zdjęcia z okładki Gali i do samej Hanny Lis występującej jako modelka to widać, iż pozowanie nie sprawiło jej frajdy i generalnie pozy i mimika są wymuszone. Warunki fizyczne ma, ale po raz kolejny okazuje się, że to nie wszystko. Na okładce pozuje w zielonej sukience, w której nikną jej kształty a w ręku trzyma… filiżankę. Może ją reklamuje, kto wie. Może i by to nie dziwiło, gdyby nie fakt, że Hanna Lis pozuje po prostu w toalecie. Hotel Ritz jest co prawda luksusowy, ale mimo wszystko widać brak pomysłu na tą sesję. Co więcej… sesję wykonano nie w Polsce, ale „w jednym z ukochanych miast” dziennikarki czyli w Madrycie, więc jak na stolicę Hiszpanii, to po zdjęciach oczekiwałoby się o wiele więcej. Dodatkowo wykonał je Marcin Tyszka, który przez wielu został okrzyknięty jako wielki i światowy fotograf. Więc jak na tak kosztowną sesję (Madryt i cena za fotografa) to efekt jest mizerny. Jeśli chodzi o światło to nie można się tu generalnie przyczepić (większość zdjęć na dworze, więc trudno tu o „złe światło”). Natomiast widać, że zawalił tu też grafik. Zdjęcie z okładki zostało przez niego poprawione (wory pod oczami), a drugie zdjęcie w tej samej kreacji i w tym samym miejscu, lecz z innym atrybutem już nie poprawiono. Może zabrakło finansów? :P

Plusy? Z pewnością po części ubrania choć i tak zaprezentowane poniżej możliwości, szczególnie ostanie zdjęcie na łódce, które powinno pokazać w pełni sukienkę Macieja Zienia, a tam w ogóle jej nie widać. Więc generalnie plusem z pewnością będzie sam wywiad z Hanną Lis, która uzewnętrznia się, tłumaczy stare dzieje i tym samym staje się dla czytelnika bardziej przystępna.

Zdjęcia znajdziecie tutaj

Zdjęcia użyte w blogu pokazane są tylko w celach informacyjnych.

Góra! Copyright © 2010-2015 Aleksandra Krystians. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jesteśmy na:
FACEBOOK
TWITTER
VIMEO
YOUTUBE